Stracholęki.

Dodano 31 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Do ludzi. No właśnie! – do ludzi, bo jak mawia chińskie przysłowie drzewo najłatwiej ukryć w lesie, więc mnie najłatwiej pomiędzy ludzi wetknąć gdzie na peryferiach tabunów i będę sobie tkwił tam nierozpoznany. Cichy taki i bezwonny niemalże. Z otwartymi dłońmi i z erekcją być może, ale przecież, to naturalna rzecz chyba jest, że człowiek dysponuje popędem, kaprysami i wadami. A i tak od czasu do czasu się schować musi, bo jak to tak na patelni non stop, niczym ta ćma koło płomienia… nie da rady. Czasem schować się jest dobrze. Posłuchać, co inni myślą niedyskretnie, albo co głoszą nieszczerze. Schować doskonale, pomiędzy takich samych nieudaczników i poczuć się u siebie. Pomiędzy, ale u siebie. I polazłem między tych ludzi, a tam kobiety piękne, za chude i za grube, starsze i młodziutkie zupełnie… no… dla każdego chyba coś interesującego znalazłoby się bez wątpienia. A ja przecież nie szukać, a chować się miałem, tylko jak się schować, kiedy japońska wycieczka, kiedy niemiecki świergot troszeczkę CKM przypominający, albo cygańskie zaśpiewy wiatrem wyciągnięte. Ciężko szło i opornie bardzo. Rozglądałem się i rozglądałem, ale tubylcy rozproszeni i w kawiarnianych ogródeczkach dyskretnie, malutkimi stadami, a ja sam i samotny i schować się nijak, bo na Azjatę, czy Roma wyglądać nie umiem. Wreszcie malarz chodnikowy, ot, ten, co za parę złotych potrafi machnąć portrecik, albo karykaturę w kolorkach odstawić – walę ci ja do gościa i: „panie ratuj… nie portrecik, ale japońskie oczka mi dorób raz-dwa, to dołączę do wycieczki i pójdę żreć surową rybę – jak się porzygam, to może mi przejdzie ta chęć mimikry i wrócę do codzienności…” Tylko się zaśmiał, ale stała obok jakaś życzliwa kobitka, to mi raz dwa kreseczek nastawiała na pysku czarnych i nawet kota w butach mogłem już udawać, a nie tylko turystę z dalekiego wschodu. I surowizny żreć nie musiałem, bo oni w te pędy do hotelu, bo im się pamięć podręczna skończyła i musieli zrzuty zrobić na twarde dyski i przygotować się na ciąg dalszy. Zostałem w hotelu, nie wiem, czy potrzebnie, ale lepiej nie ryzykować. Gębę nawet oczyściłem z tych kreseczek i odeszła mnie ochota na to ukrywanie się pomiędzy ludźmi, kiedy w pustym pokoju siedziałem całkiem nie po japońsku. To i wróciłem. Chyłkiem, przy ścianie, ale wróciłem. I tylko odrobina ciekawości mi się została, czy dałbym radę tę surową rybkę wcisnąć w siebie bez wodotrysku wielobarwnego. Nie jestem pewien…

 

Piękny głupiec.

Dodano 31 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Poznałam. Spotkałam ,pobyliśmy trochę razem, głupiego człowieka. Rzec by można ,głupi niemiłosiernie,ale dobry. Dobry a owa dobroć, dobroduszność, otwartość, szczerość z każdym oddechem dodawała mu wszystkiego czego mu było brak. Na pożegnanie tak mnie walnął w plecy ,że zapamiętam do końca życia jak i myśl oczywistą, że lepiej jednego dobrego głupca spotkać niźli milion złych mędrców , nawet przez szybę oglądać.

 

Czekanie na Ktosia.

Dodano 30 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

I tak zupełnie rano, bez powodu najmniejszego, bo nawet ptaszki drobne na dworze o tym ćwierkać nie chciały pomyślałem… Gówno! Nie pomyślałem, tylko sobie pochlebiam. Wydawało mi się, albo chciejstwem obrosłem, żeby czekał na mnie ktoś. I to nie byle kto, ale ktoś, kogo mógłbym dużą literą obarczyć na samym wstępie. I w tej mojej nadętej wyobraźni czekał na mnie Ktoś. Jak w bajce zupełnie. Przyszedłem niespodzianie, a On (Ona?) już tam był i czekał na mnie właśnie. Aż mnie zatkało, bo przecież mrzonka pyszałka się spełnić miała zanim z pościeli się wygrzebię, a nie tak w naturze. I co teraz? Nieogolony, bez portfela i z zaspanymi oczami. Nie tak się gości podejmuje, a ja mogłem tylko klapnąć na tyłek gdzieś na krawężniku i zaproponować miejsce obok. Nic więcej. Nawet sprzątaczka nas nie przeganiała, bo dzisiaj chyba ma wolne, więc mogliśmy tak siedzieć na tym krawężniku i patrzeć, jak wracają z wczorajszych zabaw wczorajsi goście. A mój gość posiedział ze mną chwilkę, trzy razy plunął na czarny asfalt i ramionami wzruszył nim odszedł. Przynajmniej podziękować zdążyłem, że był. Bo wcale nie musiał. On (Ona?) wiedzieli to doskonale. I wiedzieli też, jak bardzo było mi trzeba, żeby w ten dzień właśnie Ktoś na mnie czekał, chociaż miało mnie wcale nie być. To miłe. Niepozorne, kieszonkowe szczęście. Na szczęście. A teraz dzień wciąż się jeszcze nie zaczął, a ja mam odcisk krawężnika na tyłku i gębę szczęściem umalowaną, jakbym w totka wygrał, albo proch wymyślił. A nawet śniadania zjeść nie zdążyłem. Te wszystkie racjonalne myśli jakoś mnie tak obdarły ze złudzeń i z widzeń i marzeń i już pyszałka ani kawałka we mnie nie zostało i Ktoś rozmył się niczym mgła słońcem przeszyta i tylko dzień został mi długi, nienapoczęty jeszcze wcale, a już widzeniem skażony. Czyli nierealny będzie zapewne. Nieoczywisty i z westchnieniem, które spruje nici nostalgii za Kimś, kto być mógł. Powinien? Miło byłoby, gdyby chciał.

 

Gdyby.

Dodano 29 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Gdyby tak poznać człowieka. Jednego . gdyby poznać , czy to by coś we mnie zmieniło? A jeśli poznany by był oszustwem tak jak inni ?

 

Nie spałam.

Dodano 27 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Większość nocy nie spałam lecz śniłam . Większość nocy , może nawet całą noc bo jej zapach dotarł do mojego mózgu i zniewolił. Nie spałam trochę przez ból , w końcu zaliczyłam mocnego buziaka. Nie mam najmniejszych wątpliwości ,że jeszcze ja spotkam i wcale mnie to nie zaskakuje. Jest oczywistym pewnikiem.

 

Przyszłością pachnieć.

Dodano 26 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Weszłam na ulicę, bez świadomości gdzie i po co idę a po chwili okoliczności za mnie odpowiadały już na wszystkie pytania a prawie bezwolna pozwoliłam by wszystko toczyło się bez mojego komentarza chociaż z moim udziałem. Tłum pojawił się natychmiast i obcy ludzie korzystający z możliwości sprawdzenia urządzeń nagrywających jak hieny rzucające się na padlinę . Pewnie bym takim ochłapem mięsnym była gdyby nie kobieta, której auto zatrzymałam swoim wtargnięciem. Zdecydowana, konkretna niczym automat i gdy już było po wszystkim a drzwi karetki się otwierały, zapytała „- czym tak pięknie pachniesz?- Naszą przyszłością,

 

Sex shop.

Dodano 25 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Przyszedł mi na myśl by pójść i wejść a jak już wejdę by kupić sobie przyjaciela i jak pomyślałam tak zrobiłam. Przeglądałam, wybierałam, oglądałam, nagle dobiegł mnie głos- jeśli Pani chce, można przymierzyć. Usiadłam na podłodze a on usiadł na przeciw. Milczał i dlatego go kupiłam.

 

Wołam.

Dodano 23 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Drzwi nie chciały się zamknąć więc je na siłę dopchnąć próbowałam aż w końcu cos ustąpiło, coś pozwoliło mi odgrodzić się od świata. Za każdym spotkaniem obrywam. Z każdym wyjściem na zewnątrz coś bije mnie po rękach. Wygląda pięknie, wygląda ciekawie. Jest kolorowo i kusząco a potem palce bolą, ręce bolą i siedzę w najdalszym kącie niewysprzątanego pokoju i boje się by przez szpary w drzwiach nie przedostały się robale i nie zaczęły mnie obłazić. Wchodzić we mnie i zjadać mnie od środka. Mam odrobinę wody . Umyję się. Myję się mocno trę bardzo aż boli a te robale są coraz bliżej, głodne… pomóż , proszę pomóż… wołam ale nikt nie przychodzi.

 

Przez chwilę byłam w ciąży i

Dodano 21 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

i było to całkiem miłe bo wiązało się z uprzejmością,delikatnością, kurtuazją. Przeszło mi przez myśl ,że skoro to takie miłe to urodzę ale ktoś zapytał, jak czuje się ojciec ? Coś odpowiedziałam ?…nie nic, nawet nie zrobiło się nieswojo bo jakie ma znaczenie kto zapładnia, ważny… sposób a może to też jest bez znaczenia ?. Napije się , wody.

 

Dlatego.

Dodano 17 lipca 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Lustro pokazuje tylko mnie. To inaczej niźli wczoraj ale nie oczekuje od życia ,że dni będą przewidywalne i poukładane równo na półkach. Na takiej półce, zakurzonej ,bo ja bardzo nie lubię ścierać kurzy, leżało nazwisko czas jakiś. Nazwisko nosił człowiek ale nosić nie zechciał więc zostało tylko nazwisko i opinie. Zaciekawiłam się opiniami o człowieku, którego nazwisko leżało na mojej półce. Zaciekawiłam by nie leżało na mojej półce coś niepotrzebnego. Śmieć zwyczajny. Pamiętałam, z czasów gdy nazwisko miało ciało że ciało przedstawiało muzykę w radio i dla tych których był bliżej, inaczej. Dużo dobrych słów słyszałam o przedstawiaczu muzyki i posłuchałam kilku jego radiowych wystąpień. Inaczej się słucha człowieka, po którym zostało już tylko nazwisko a inaczej człowieka z ciałem. Nie pisze nic odkrywczego… mam śliczne łydki pod kolanami to taka część nogi , bardzo jest śliczna i w lustrze prezentuje się przepięknie. Prawie tak przepięknie jak ja. Przedstawiacz muzyki nie był nikim wyjątkowym. Szkoda bo wolę stykać się z ludźmi wyjątkowymi. Dlatego gładzę się dłonią po nagim , mokrym ciele, bo wyszłam z pod kropel. Dlatego .