Pozwól sobie zapomnieć.

Dodano 12 sierpnia 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Pójdę już. Bez trzaskania drzwiami, bez słów wielkich i patetycznych, bez tych wszystkich dramatycznych zapewnień, że zawsze, że nigdy… Pójdę, bo iść muszę. Bo mi do życia niezbędne i trzeba mi w drogę, niczym tabor cygański, kiedy pierwszy wiatr wiosną aromatyzowany zawyje wokół komina, nim śnieg umrze w bruździe przy rowie przydrożnym, nim najbardziej odważny przebiśnieg głowę swą siwą wychyli ponad skostniałą ziemską podłogę w zimowy dywan strojną. Pójdę bo trzeba mi wiatru. Niepewności i zachwytu widokiem, który dopiero za zakrętem, za wzniesieniem. I obcym człowiekiem, który z niedowierzaniem kręcił będzie głową, że chce mi się jeszcze, że idę donikąd, i nawet zapałek w kieszeni nie mam za wiele, a o papierosa poprosić muszę, bo moje się zapodziały, zamokły deszczem wczorajszym i kwitną plamą na kieszeni ostatniej koszuli, jeszcze nie spłowiałej tegorocznym słońcem, jeszcze nie znającej szemrzących strumieni, jeszcze wiatrem nie perfumowanej. Pójdę już i nie zatrzymuj mnie zbyt zuchwale. Nie nalegaj i argumentów zbyt mocnych nie utocz w tuzinach. Że obowiązek, że potrzeba. Nie można wiatru uczesać. Nie można rzeki słowem zawrócić. Nie każ mi płakać stojąc, gdy śmiać się w marszu mogę. Gdy życie ręce swoje niespokojne wyciąga po mnie i zachętą niedopowiedzianą mruga filuternie i chce mnie do siebie zaprosić na randkę, na chwilę, na prztyczka w nos, albo głodu szczyptę, gdy zasypiał będę, szarzejące niebo pod nos naciągając i kwitnącą łąkę pod głową układając, jak poduchę pachnącą. Cóż możesz zaofiarować takiego, żebym z aromatu ognia zrezygnował, w którego blasku każdy obraz ukryty, a każde westchnienie zbyt kusym się zdaje? Czym świat chcesz przelicytować? Jaką pokusą chcesz stać się, skoro wcześniej… Wyciągałem dłoń własną. Do ciebie wyciągałem, żebyś spróbowała, żebyś zobaczyła, czy pasuje do mojej, czy wystarczająco jest ciepła, abyś w mojej zamieszkała dłoni. I wiesz dobrze, że nie. Że pasować nie chciała, choćbyś ją poddała tysiącu zabiegów. Dlatego twoja dłoń nigdzie nie pójdzie, a moja iść musi. I pójdzie. Nie zatrzymuj mnie dłużej, bo dzień o sobie za chwilę zapomni. Jak ty mnie. Daj sobie ten dzień, może dwa – po kres pamięci, po zapomnienie. Kiedy wrócę… Jeśli wrócę… wyciągnę dłoń do ciebie i może wtedy twoja pasować już będzie. Może przypomnisz mnie sobie, nim życie wypełni się tobie po kres woli.

 

2 Responses to Pozwól sobie zapomnieć.

  1. ~jotka pisze:

    Czasami teksty przenikają do szpiku kości, trwają w głowie jak kawałki uporczywej melodii i przypominają się cytaty, jak ten chociażby – nie sztuką jest zauroczyć drugiego człowieka, sztuką jest go zatrzymać przy sobie…

    • bezzasadny pisze:

      słowami bawimy się w tak wiele zabaw…
      to okrutna broń, a rozsądku nigdy za wiele.
      dorosnąć do własnych słów, lub milczeć.
      zatrzymać? najpiękniejsze są wolne ptaki…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>