Pytaj, jeśli potrafisz.

Może mieszkają we mnie słowa jednoznaczne i dosadne, którymi określić mógłbym siebie samego i wszystko co wokół. Może i są one gdzieś we mnie wytatuowane, gotowe do użycia i tylko zawleczkę zerwać, odsunąć bezpiecznik, by w huku eksplozji uwolnić energetyczną zawartość i objawieniem, utrapieniem i w łzach zrozumienia wygenerować tę prawdę ostateczną i świat nią ochrzcić daremnie. Może są we mnie słowa, w których wyszeptać można to, co usłyszeć choć jeden raz w życiu chciałabyś, słowa, na które czekasz, których nie znasz jeszcze, lecz one w twoich tęsknotach podświadomych mieszkają i w snach niedopowiedziane urosły, powtarzają swoje zaklęcia i drapią sumienie brakiem, niedosytem, oczekiwaniem samotnym, jak na starych mistrzów obrazach, gdy w niepogody czas, w nocy mroku i sztormów wyciu, żagla na brzegu jedynego wypatrywać przyszło miesiąc po miesiącu, i listu lakiem w butelce zamkniętego przytuleniem objąć do mgły w oczach. Może w plątaninie genów zapodziało się zdanie – odpowiedź na każde pytanie. Nie moje, bom zbyt mały, lecz zaszczepione potomków wielkością, mądrością natury niczym depozyt odwieczny, który w każdym tkwi i w następne stulecia unosi wartości nieznane współczesnym. Może mam w sobie słowa, które karma kolejnym wcieleniom powierza, żeby następny żywot niósł w przestrzeń przesłanie, żeby odrodzić się mogło w dumie życie i wątpliwościami żadnymi szarpane nie było, lecz godnie, dostojnie w jutro kroczyło z pewnością, że słusznie czyni. Może mam słowo – zaklęcie, które każdy czyn zmienić może, znaczenie rzeczy nadać, albo odmienić przyszłość, gdy zbyt odważną się stanie, zbyt pochopną i skaleczoną małym instynktem, żądzą pobieżną i karkiem zbyt pysznym, żeby zrozumienia cień na twarzy zalęgnąć się był gotów.
A może słowo to tatuażem na murze jest gdzieś napisane i oko otworzyć wystarczy, żeby przeczytać – gotową mantrę, motto i myśli złote, już gotowe, na tacy patyną pokrytej i w kurz codzienności każdemu rzuconą. A może już mam słowa gotowe, w zdanie ubrane i umajone polnym kwiatem,, ozdobnym akantem i tylko głosu wystarczająco miękkiego trzeba, dykcji lektora, aktorskiego talentu, żeby wykwintności słów nie zająkać prześmiewczo do niezrozumienia. Cóż miałbym powiedzieć? Co usłyszeć byś chciała? Jakiemu pytaniu mam sprostać, żeby ujrzeć satysfakcji pełnię na twej twarzy?

Jedna myśl nt. „Pytaj, jeśli potrafisz.

Odpowiedz na „~jotkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>