Mrzonka spocona bardzo.

Dodano 6 grudnia 2017, w Bez kategorii, przez bezzasadny

Gdybym śnić potrafił, to wyśniłbym w sobie taki dzień, w którym nie mogę nic. Z łóżka wstać, ani łazienki odwiedzić o własnych siłach. Skowyczałbym w moim śnie, nie mogąc sobie poradzić z niczym – z zaadresowaniem koperty, ze zjedzeniem kromki chleba, czy ćwiarteczki jabłka litościwie pod nos podsuniętego życzliwą dłonią. Patrzyłbym i zamiast aniołów jasnolicych krążyłyby wokół demony fioletowe, czy bordowo-czarne, a wszystkie z kłami na wierzchu i głodne – czekające mnie – podanego na półmisku, w roślinach zdobnego, spoconego i drżącego niczym galaretka, z oczami i ustami otwartymi po kres możliwości i całkiem głupiego z tej niemocy totalnej. Patrzyłbym, jak mistrz ceremonii ostrzy o siebie dwa miecze, halabardy i tasaki, żeby mnie poćwiartować, a dyskretna piekielna orkiestra fałszowałaby „Odę do młodości”, albo coś jeszcze bardziej absurdalnego, a pośród tego zgiełku i jazgotu ja w buraczkach, wędzonych śliwkach, obłożony natką pietruszki, czy lubczykiem – kto wie, co demony lubią jako przyprawę do spoconego tatara, którego serce wciąż bije i to wciąż szybciej. Boję się, że z tego strachu fizjologia zbyt mocno natarłaby na mięśnie i nie utrzymałbym przyprawy, którą sam w sobie przyrządzam nieustająco i stałbym się potrawą w sosie własnym, a nie do końca dyskretny obłok metanu unosiłby się pod sufity niosąc wieść o mojej klęsce. Z wysokości takiego talerza bezwładność może wydawać się zaletą, można byłoby nafaszerować mnie jabłkami, albo posypać parmezanem i słodką papryką, wetknąć w nozdrza małe marchewki, czy miniaturowe kolby kukurydzy, a ja nie wierciłbym się nerwowo niszcząc ikebanę warzywnego przybrania, zanim w piekarnika czeluściach wszystko zwiędnie i wymieni się sokami nawzajem, jak biesiadnicy wigilijnym opłatkiem. W takim śnie osiwiałbym, zanim sól i pieprz, zanim nakłuty wykałaczką bukową zwilżyłbym wiśniową posoką dno naczynia, nim w myślach zdążyłbym pożegnać się z tymi, których znam, bądź tylko tak mi się zdaje. A potem nabrałbym w płuca ostatni chłodny łyk powietrza i zanurzony w ukropie ciemnym wybuchłbym pierwszym pęknięciem skórki – zupełnie tak samo, jak czynią to kiełbasy na rusztach letnich grilli. Ech! Zgroza i obrzydzenie, bo wiem, że to jabłko wyplułbym, choćby w zęby było wbite i w skardze i łzach żebrałbym o dzień, godzinę, a miecze błyskałyby iskrami odmierzając czas pozostały do pieczystego. Brytfanna i oliwa extra virgin pachnąca upalnym latem i wstająca pęcherzykami narastającej temperatury znacznie to lato przekraczającej. Kłapnięcie drzwiczek piekarnika jak cios rekina ludojada – nieodwołalny, ostateczny i wielki głód zaspokajający. Kęs, którym stałem się we śnie.
I wtedy krzyk – ostatni zrywający sen mój i wszystkiego, co żywe wokół. Krzyk zduszony sokami, nabrzmiały cierpieniem. A potem pobudka spoconego, rozdygotanego ciała, szybko i pobieżnie zbadanego własnymi dłońmi wciąż drżącymi z emocji i zimny pot i oddech nerwowy – uff… to tylko sen, zły sen w dobrym życiu. Tak można? Pewnie, że można – potwierdzam błyskawicznie, bo przecież lepiej się mokrym obudzić, niż martwo upiec się w piekarniku. I pomyśleć, że śnić nie potrafię, co uwalnia mnie od myśli, że tej nocy sen taki jak ten mógłby mi przyjść do głowy.

 

3 Responses to Mrzonka spocona bardzo.

  1. ~jotka pisze:

    Mokra budzę się od kilku dni, ale nie ze strachu, a na skutek infekcji, niestety…a snunie zazdroszczę .

  2. ~bezzasadny pisze:

    sen wydaje się pozostawać niespełnionym marzeniem – nie potrafię się nauczyć śnić…
    dramat – zostałem pozbawiony zmysłu – da się bez niego żyć, ale melancholią obciąża.

  3. ~Frau Be pisze:

    A ja się nie budzę wcale, tylko – zadając gwałt śpiącemu organizmowi – muszę po ćmoku jechać do obozu pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>